Trzy zasady, które pomogą Ci sprzedać samochód. Sprawdziłem je w praktyce

przez Maciek Lubczyński
0 komentarz

Sprzedaż auta może być równie satysfakcjonująca co jego kupowanie. Czasami wiąże się ze smutkiem, a czasami z ulgą. Pewne jest jednak, że gdy wystawisz już auto na sprzedaż, liczysz, że ktoś zabierze je od Ciebie szybko, sprawnie i za odpowiednią kwotę. Jest kilka zasad, które Ci to ułatwią.

Ten tekst to oczywiście tylko poradnik. Nie sprzedasz dzięki niemu swojego BMW E46 316i za 20 000 zł. No, chyba że ma realny przebieg 10 km – jeśli tak, to napisz do mnie. Sprzedażowe porady, o których piszę mogą okazać się pomocne i mam nadzieję, że ułatwią Ci sprzedaż samochodu w rozsądnej cenie i w rozsądnym czasie. Jeśli już mówimy o czasie, to możemy płynnie przejść do zasady numer jeden. Sprawdza się ona zarówno gdy kupujemy, jak i wtedy, gdy sprzedajemy samochód.

1. Nie spiesz się

Okazje rozchodzą się po znajomych lub znikają z portali ogłoszeniowych w ciągu kilkunastu minut. Jeśli nie masz długów u typów spod ciemnej gwiazdy, możesz darować sobie wystawianie za pół ceny lub obniżanie kwoty w dni parzyste. Pośpiech to fatalny doradca zarówno wtedy, gdy kupujesz samochód, jak i wtedy, gdy się z nim rozstajesz. Musisz wiedzieć, że osoby, które poszukują auta takiego, jak Twoje, obserwują Twoje ogłoszenie i to, jak zmienia się podana w nim cena. Obserwujący będą śledzili Twoje ruchy zarówno na portalach z ogłoszeniami, jak i na Facebooku, z którego notabene, warto skorzystać, gdy sprzedajesz auto. Schodzenie z ceny zbyt szybko, w najlepszym wypadku sprawi, że Twój wóz kupi handlarz, lub klient, który będzie próbował wycisnąć z Twojego miękkiego serca jak najwięcej. Nie warto się spieszyć. Daj sobie tydzień, dwa tygodnie, a nawet miesiąc, nim zaczniesz obniżać cenę. Zbyt szybkie przeceny są podejrzane i wcale nie gwarantują sukcesu. Zauważyłem też, że najlepiej ustalić cenę na „średnim poziomie”. Nawet jeśli jesteś skłonny do negocjacji, wielu klientów po prostu odpuści sobie klikanie w ogłoszenia z przesadzoną kwotą.

BMW e46 silnik
Zdjęcie silnika zawsze jest mile widziane, szczególnie gdy jest trochę przykurzony

2. Przyłóż się do zdjęć

Albo zleć je komuś, kto się na tym zna. Nie chodzi oczywiście o fotografie rodem z radomskich komisów, które już na pierwszy rzut oka zdradzają, że samochód jest sprzedawany przez handlarza. Charakterystyczne kąty, podkręcony kontrast i przekrzywiony horyzont – nie, nie w tym rzecz. Możesz zrobić zdjęcia sam, zwykłym telefonem – ważne jest jednak, by pokazywały całą sylwetkę auta, były robione za dnia, a najlepiej w pochmurny dzień i żeby było ich więcej niż 3. Zajrzyj obiektywem pod maskę, zrób zdjęcie tabliczki znamionowej, ujmij w kadrze całe wnętrze. Ludzie „kupują oczami”, i choć ta wskazówka nie jest zbyt odkrywcza – uwierz mi. Dobre fotki działają jak nic innego. Warto zrobić ich trochę „na zapas”, by mieć czym częstować zainteresowanych, jeśli chce Ci się angażować w wysyłanie fotografii na życzenie potencjalnych kupców.

3. Nie rozpisuj się. Zaraz, co?

Choć może się wydawać inaczej, długi opis nie zawsze pomoże sprzedać samochód. Choć jest to trochę przykre (ja bardzo lubię długie opisy), skrócenie pisemnych informacji do niezbędnego minimum przyciąga trochę więcej uwagi – kupujący nie zawsze chcą słuchać o bolączkach i o serwisowaniu auta. Ta, nieco kontrowersyjna zasada sprawdza się szczególnie dobrze gdy mówimy o popularnych autach i ogólnodostępnych ogłoszeniach. Audi A4, BMW serii 3, Opel Astra – codziennie przybywa masa ogłoszeń sprzedaży tych modeli. Kupującym nie zawsze chce czytać się długie opisy i odbijają się od ściany tekstu, zapisując takie ogłoszenie w obserwowanych i nie kontaktując się ze sprzedającym. Krótki opis podkreślający zalety auta zachęca do wysłania wiadomości lub zadzwonienia pod numer podany w ogłoszeniu, a jeśli masz w sobie minimum charyzmy jest to pierwszy krok do podpisania umowy. Nie myśl o ogłoszeniu jak o informacji. Pomyśl o nim jak o reklamie. Zamiast rozpisywać historię serwisową, datę urodzenia poprzednich właścicieli i dane, z którego roku jest każda opona, napisz coś w tym stylu:

Sprzedam BMW E39. Świetny stan mechaniczny, brak poważnych ognisk korozji, samochód godny polecenia i niezawodny. Jak przystało na stare auto, ma drobne mankamenty, ale nie jest to nic poważnego. Opowiem o nich przez telefon lub w wiadomości. 2 komplety opon, OC ważne do czerwca.

No i nie kłam! Drobny mankament to np. huczące łożysko albo odprysk na szybie, a nie silnik uszczelniony silikonem. Szczerość jest ważna – traktuj kupującego tak, jak sam chciałbyś być traktowany. A jeśli potencjalny nabywca zrezygnuje, bo nie będzie mu się podobała szyba z odpryskiem w 5, 10 lub 15-letnim aucie? Cóż… pozostaje powrócić do punktu pierwszego. Jeśli nie sprzedajesz „egzotyka”, albo auta w cenie wynoszącej 300% przeciętnej, prędzej czy później znajdzie się chętny na Twój wóz.

Skomentuj

Scrolluj dalej, tam czeka na Ciebie następny wpis

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Akceptuję Polityka prywatności